Szukanie pociągu jak gonienie króliczka

Smialy_wagon_altyleryjski

Szukanie pociągu jak gonienie króliczka

Piotr Galik, Odkrywca nr 10 (201) październik 2015

Prawdziwych złotych pociągów było niemało. Jednak czy ten najnowszy nie okaże się nigdy nie niekończącą się balladą?

Od szeregu tygodni miłośników historii, poszukiwaczy skarbów, dziennikarzy i czytelników, słuchaczy czy widzów mediów elektryzuje sensacyjna zapowiedź ujawnienia lokalizacji „złotego pociągu” – składu kolejowego, który w tajemniczych okolicznościach miał opuścić oblężony przez Sowietów Wrocław, by ocalić przed najeźdźcami największe skarby banków i muzeów stolicy Śląska. Jako przedstawiciel zarówno pierwszej, jak i ostatniej z wymienionych grup z wielkim zaciekawieniem próbuję śledzić postępy badań i poczynań czynników oficjalnych, gdyż sekret „złotego pociągu” skłonił do reakcji poważne instytucje samorządowe i państwowe. Czy wreszcie, po 70 latach od ukrycia, skarby Festung Breslau ujrzą światło dzienne? Chciałbym w to wierzyć…

Pociąg fascynował i straszył

Pociąg – pierwszy środek masowego transportu lądowego ery industrialnej – od początku istnienia budził emocje wśród użytkowników
i obserwatorów. Obawiano się, że nadmierny pęd może przyprawić pasażerów „kolei żelaznej” o obłęd, że w gospodarstwach rolnych, sąsiadujących z liniami szynowymi, kury przestaną nieść jajka i krowy stracą mleko… Niesamowite, nadnaturalne zjawiska w wagonach nocnych pociągów stały się kanwą zbioru opowiadań „Demon ruchu” pióra polskiego pisarza, Stefana Grabińskiego (1887 – 1936), dziś niemal kompletnie zapomnianego, a w okresie świetności nazywanego „polskim Lovecraftem”. „Pociągi-widma”, znikające i pojawiające się w najmniej oczekiwanych okolicznościach, uprowadzające pasażerów w zaświaty… Te niesamowite, literackie wizje okazały się zadziwiająco prorocze…

Umschlagplatz_loading

Mieszkańcy getta ładowani do wagonów na rampie Umschlagplatzu

Śmiertelne pociągi

Podczas drugiej wojny światowej w pełni rzeczywiste pociągi odegrały przerażającą rolę, przywożąc do wybudowanych na obszarach zajętych przez III Rzeszę niemieckich obozów zagłady miliony Europejczyków, którym totalitarny obłęd ideologii nazistowskiej odebrał prawo do życia. Podobnie na Kresach, sowieckie pociągi zabierały bydlęcymi wagonami „bywszych ljudi”, „społecznie niebezpieczny element” z Polski, Krajów Bałtyckich i Mołdawii ku bezkresnym przestrzeniom białych krematoriów. A po zakończeniu wojny, wlokące się ślimaczym tempem składy towarowe, wiozły ku Polsce „repatriantów” ocalałych z czystek etnicznych i wyrzuconych z ziemi przodów, zabierając w drodze powrotnej w przepastne trzewia archipelagu Gułag wielu tych, którym nie podobał się ustrój, siłą narzucony przez „wyzwolicieli”…

Autentycznie złote

Smialy-train

Polski pociąg pancerny „Śmiały”

Koszmarne skojarzenia wojenne trudno zrównoważyć bohaterskimi epizodami, w których polskie pociągi pancerne wyróżniały się skutecznością w boju, jak „Śmiały”, gromiący niemieckie czołgi pod Mokrą czy „Piłsudczyk”, przez cztery dni odpierający niemieckie ataki pod Mrozami… Ten ostatni uczestniczył wcześniej w ewakuacji złota z Banku Poznańskiego do Warszawy, eskortując jak najbardziej rzeczywisty „złoty pociąg”. W obliczu wojennego zagrożenia naczelne władze postanowiły ewakuować 80 ton kruszcu, stanowiącego rezerwę finansową Rzeczypospolitej, najpierw do „bezpiecznego” Łucka, a stamtąd – wobec błyskawicznych postępów nieprzyjaciela – do Śniatynia, położonego niedaleko granicy sprzymierzonej Rumunii. Warto dodać, że z Warszawy i innych miast (Lublin, Siedlce, Zamość, Brześć Litewski), gdzie znajdowały się cenne depozyty, złoto przewożono kolumnami samochodowymi. Dopiero w Śniatyniu nastąpił przeładunek 75 ton złota (wcześniej na potrzeby Wojska Polskiego wydzielono kilkadziesiąt skrzyń jako ostateczną rezerwę) do wagonów, skąd polski „złoty pociąg” wyruszył do portu Constanca, by dalszą drogę odbyć statkiem. Drugim „złotym”, ale nie tylko, pociągiem był transport skarbów muzealnych i archiwalnych, ewakuowanych z Warszawy wraz z zasobami Funduszu Obrony Narodowej, powstałego ze składek patriotycznej części obywateli Polski, a obejmującego srebrne i złote kosztowności, biżuterię i monety. Ostatecznie obydwa pociągi skarbów szczęśliwie dowiozły swoje ładunki, które – nie bez wielu przygód – trafiły do Turcji, skąd kolejny „złoty pociąg” zabrał je do francuskiego wówczas Libanu. Z Bejrutu polskie kosztowności odpłynęły do Francji, by pozostać w dyspozycji rządu RP na uchodźstwie…

Be the first to comment on "Szukanie pociągu jak gonienie króliczka"

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*